[X zamknij]

Niniejsza strona korzysta do celów statystycznych z systemu statystyk Google Analytics bazującego m.in. na plikach typu cookie. Jeśli nie chcesz, by Twoja przeglądarka zapisywała pliki cookie zmień jej ustawienia stosując tę instrukcję. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na wykorzysywanie plików cookie. Szczegółowe informacje na temat systemu Google Analytics i polityki prywatności
test PR
A A A | drukuj

baza wiedzy > Poradnik > Komunikacja w kryzysie

 

Poprzednia12Następna

 

Osiem metod jak pogłębić kryzys na własne życzenie

Obsługując projekty kryzysowe dla różnych firm i instytucji wiele wysiłku wkładamy nie tylko w aktywne przeciwdziałanie zaistniałemu problemowi. Równie wiele starań wymaga nakłanianie Klienta, by pewnych rzeczy nie robił.

Często to najtrudniejsza część naszej pracy. Istnieje bowiem wiele błędów, które bardzo łatwo popełnić i całe mnóstwo pokus, by walczyć z kryzysem "na skróty".

Jeżeli w "Panoramie" lub "Faktach" oglądasz negatywny materiał na temat jakiejś firmy opatrzony kąśliwymi uwagami dziennikarza dotyczącymi postępowania tejże organizacji - możesz mieć pewność - zabrakło kogoś, kto kierownictwu tej firmy wytłumaczyłby, jak nie należy postępować w kontaktach z mediami.

Jak specjalistów od komunikacji kryzysowej za każdym razem bardzo porusza nas to, że najczęściej są to te same błędy lub pokusy, którym sztaby kryzysowe chcą ulec.

Dla subskrybentów Biuletynu ALERT MEDIA zebraliśmy te, które powtarzają się najbardziej regularnie.

1. Chowanie głowy w piasek

Przyjęcie strategii strusia wynika z założenia, że jakoś to będzie, a problemy rozejdą się po kościach. I rzeczywiście często tak jest.

Firmy przeżywają kłopoty, o których nigdy nikt się nie dowiaduje. Kiedy jednak kryzys wybucha, okazuje się, że nikt nie potrafi zastosować odpowiednich kroków zaradczych.

Czas, który można było spożytkować na przygotowanie się do kryzysu, został "przespany". Strategia strusia nie pozwala na tzw. komunikację proaktywną.

"Z firmy X nikt nie chciał z nami rozmawiać..." - po takim zdaniu dziennikarza zawsze można się zorientować, że wymieniana w mediach firma postanowiła naśladować strusia.

2. Działamy tylko wtedy, gdy przyłożą nam nóż do gardła

Sytuacja bardzo zbliżona do poprzedniej. Wiemy, że w naszej firmie dzieje się bardzo źle, ale nie podejmujemy żadnych kroków zaradczych.

Kierując się staropolskim porzekadłem "Nie wywołuj wilka z lasu", czekamy biernie, aż wilk sam wyjdzie nam naprzeciw.

Siedząc z założonymi rękami tracimy czas i okazję na przygotowanie się do obrony przed kryzysem.

Jedną z najważniejszych cech większości sytuacji kryzysowych jest ich powolne narastanie. Kryzys przedostaje się do mediów zazwyczaj w "dojrzałej" fazie rozwoju.

Wiadomo tymczasem, iż zanim prawda wyjdzie na jaw, rozmawiają o tym w domach pracownicy, dowiaduje się konkurencja. Oczywiście nie chodzi o to, by o problemach trąbić w mediach.

Należy jednak wykorzystać czas zanim dojdzie do pęknięcia strupa, aby mieć na niego stosowny opatrunek.

3. Dołóżmy im!

Firmy mające problemy zainteresowanie mediów odbierają często jako wrogi atak.

Odkurzając inne znane przysłowie "Atak jest najlepszą formą obrony" używają więc wszystkich klasycznych sposobów postępowania w takich sytuacjach.

Na przykład obrażają się, odmawiają odpowiedzi, a na niekiedy grożą procesami sądowymi. Na naszych szkoleniach i wykładach udowadniamy tezę, że każdy kryzys to konflikt, który rozgrywa się m.in. na arenie mediów.

Strony konfliktu wykorzystują niekiedy media, by wywrzeć presję na drugą stronę.

Wiele osób myli jednak rolę dziennikarzy, traktując same media jako stronę konfliktu. Strategia ataku daje rezultaty fatalne, odwrotne od zamierzonych. Atak na media jeszcze zwiększa ich zainteresowanie kryzysem.

Ale najgorsze jest to, że przy okazji opinia publiczna wyrabia sobie o niej bardzo złe zdanie o "atakującej" firmie.

Opinia publiczna i sympatia ludzi zdecydowanie skupia się w takich przypadkach po stronie zaatakowanej redakcji.

4. Zdobywamy przychylność mediów

Próba przekupstwa czy inny sposób nieformalnego nacisku na media w celu zapobieżenia kryzysowi przynosi równie opłakane rezultaty co frontalny atak.

 

Poprzednia12Następna

 

powrót +


firma | usługi | szkolenia | referencje | klienci | biuro prasowe | baza wiedzy | akademia sztuk komunikacji | kontakt | mapa serwisu | cookies |

powrót na górę


2010 © ALERT MEDIA Communications Sp. z o.o. |
produkcja: artpage.pl