[X zamknij]

Niniejsza strona korzysta do celów statystycznych z systemu statystyk Google Analytics bazującego m.in. na plikach typu cookie. Jeśli nie chcesz, by Twoja przeglądarka zapisywała pliki cookie zmień jej ustawienia stosując tę instrukcję. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na wykorzysywanie plików cookie. Szczegółowe informacje na temat systemu Google Analytics i polityki prywatności
test PR
A A A | drukuj

baza wiedzy > Poradnik > Komunikacja w kryzysie

 

Poprzednia12Następna

 

Atak na atak

W medialnej sytuacji kryzysowej najgorszą formą obrony jest atak. Zwłaszcza niekontrolowany. Kolejnego dowodu na prawdziwość tej zasady dostarczył 22 kwietnia Premier Leszek Miller spektakularnie okazując agresję wobec przesłuchującego go posła Zbigniewa Ziobro.

Powszechnie uważa się, że premierowi puściły nerwy, co zresztą zdarza się mu coraz częściej. Nawet jeśli tak jest − można tego uniknąć. Kluczem jest dobre przygotowanie się do wystąpień medialnych podczas sytuacji kryzysowych.

Emocje na postronku

Jak uparcie powtarzamy na naszych szkoleniach i wykładach, każdy kryzys to konflikt, który rozgrywa się m.in. na arenie mediów.

Większą szansę na zwycięstwo w walce o korzystny osąd opinii publicznej ma ta strona konfliktu, która umiejętnie wykorzystuje media, by wywrzeć presję na stronę przeciwną.

Konflikt przede wszystkim wykorzystują zaś same media, które chętnie przedstawiają zwaśnione strony, by przyciągnąć uwagę odbiorców.

Dla mediów najbardziej cenne są bowiem te treści, które niosą ze sobą ładunek emocjonalny – im większy, tym lepiej.

To wywoływanie emocji sprzedaje się bowiem najlepiej. A w konfliktach emocje aż kipią − tak jak kipiał premier Leszek Miller grillowany przez posła Ziobro.

W kryzysie należy więc podejmować takie działania, które budzić będą emocje pozytywne, negatywne pozostawiając adwersarzowi.

Atak niesie niemal wyłącznie emocje negatywne, w szczególności, gdy agresorem jest osoba/instytucja, wobec której postawiono zarzuty, czyli znajdująca się w wizerunkowym kryzysie.

Opinia publiczna i sympatia ludzi zazwyczaj skupia się w takich przypadkach po stronie zaatakowanej.

„Syndrom Millera”

Leszek Miller to wytrawny gracz. Potrafił na przykład umiejętnie wykorzystywać negatywne emocje wobec AWS podczas ostatnich wyborów parlamentarnych.

Ta strategia nie sprawdza się jednak, gdy jest się bohaterem kryzysu. W sytuacji kryzysowej łatwo stracić nerwy, a naszemu szefowi rządu zdarza się to coraz częściej. Media zaś chętnie to wyłuskują i przedstawiają swym konsumentom.

Było tak na przykład z marcową wypowiedzią Leszka Millera w Sygnałach Dnia, w której stwierdził, że widzi w mediach objawy „choroby szalonych dziennikarzy” na podobieństwo „choroby szalonych krów”.

Atak na media jest szczególnie niebezpieczny. Oburzeni dziennikarze podnieśli wówczas rwetes w wielu redakcjach − od Programu III Polskiego Radia po „Gazetę Wyborczą”. Bynajmniej nie pomogło to premierowi powstrzymać spadku notowań.

Jak więc uniknąć „Syndromu Millera”, polegającego na tym, że w świetle jupiterów „wyrywają się” fatalne wypowiedzi pogłębiające sytuację kryzysową?

Odpowiedź jest prosta − dobre przygotowanie na dwóch poziomach: komunikacji aktywnej i reaktywnej.

 

Poprzednia12Następna

 

powrót +


firma | usługi | szkolenia | referencje | klienci | biuro prasowe | baza wiedzy | akademia sztuk komunikacji | kontakt | mapa serwisu | cookies |

powrót na górę


2010 © ALERT MEDIA Communications Sp. z o.o. |
produkcja: artpage.pl